FELIETONY RECENZJE REPORTAŻE WIDEO WYWIADY AKTUALNOŚCI
WYWIAD
Pasja przemieniona w zawód
Kamila Orłowska
PODAJ
DALEJ

  • Kamila Orłowska: Jak zrodziło się Pani zamiłowanie do sztuki?

     

    Pani Magdalena Kmiecik: Wychowałam się w domu, gdzie było dużo rękodzieła. Moja mama robiła na drutach, wyszywała, trochę malowała. Mój tato bardzo pięknie rysował. Starsza siostra była uzdolniona plastycznie, rysowała od dziecka, ukończyła ASP we Wrocławiu i jest dziś znaną malarką. Obcowanie z nią rozbudziło we mnie ogromną potrzebę i tęsknotę za malarstwem, ale zawsze uważałam, że nie potrafię, więc nie próbowałam. W dzieciństwie rozwijałam się bardziej muzycznie – uczyłam się gry na fortepianie i śpiewałam w chórze.

     

    K.O: Czy czuła Pani presję ze strony siostry?

     

    M.K: Wręcz przeciwnie. Myślę, że siostra zawsze bardzo mnie zachęcała do sztuki, do malowania. Nawet namawiała mnie na studia artystyczne, ale moja świadomość – że nie dorównam, była silniejsza w tym momencie. Siostra była dla mnie niedoścignionym wzorem i brakło mi odwagi, żeby z nią konkurować.

     

    K.O: Jak opisałaby Pani swoje dzieła?

     

    M.K: No właśnie – jeśli mówimy o malarstwie – mimo tego, że nie wierzyłam w siebie, to jednak spróbowałam swoich sił i zaczęłam malować. Moje prace są przesycone doznaniami, wzbogacone wyobraźnią, jest w nich to, czego poszukuję w życiu, czyli cisza, geometria, ład. Malarstwo akcji jednak, [które] tworzę w wyniku performansów w przestrzeni publicznej, jest zupełnie odmienne – te obrazy rodzą się z protestu, z niezgody na zagrożenia otaczającego mnie świata i szerzącego się zła – niosą bardzo silny ładunek emocjonalny – wyrzucam na nich ból i cierpienie. One krzyczą!

     

     

    K.O: Skąd Pani czerpie inspirację?

     

    M.K: Inspiracje czerpię oczywiście z natury i życia w wielu jego aspektach. Obserwując nawet bardzo zwyczajne rzeczy, można dostrzec w nich coś wyjątkowego, co staje się pretekstem do zrobienia zdjęcia, namalowania obrazu, czy napisania kilku zdań. Przykład – biorę udział w plenerze hutniczym i zapytano mnie: "A co tam można ciekawego na tej hucie zobaczyć, czy pomalować, czy sfotografować?”. Okazuje się, że jest to bardzo wdzięczne miejsce, gdzie jest dużo kolorów i ciekawych zjawisk takich dymiących, parujących. Poza tym obrazy tworzą też rytmy maszyn, urządzeń, które tam pracują, zwraca uwagę geometria i techniczna precyzja. To wszystko jest ogromną inspiracją do pracy twórczej, malowania i fotografowania.

     

    K.O: Czy ma Pani dzieło, z którym jest Pani związana emocjonalnie? Może jakiś obraz, który zajmuje honorowe miejsce w Pani domu?

     

    M.K: Tak, takich obrazów mam kilka. Jednym z nich jest obraz namalowany z inspiracji sztuką Jerzego Dudy-Gracza. Jestem członkiem Częstochowskiego Stowarzyszenia Plastyków jego imienia. Obraz powstał na wystawę tematyczną inspirowaną twórczością naszego patrona. Ten obraz wisi u mnie. Lubię go, ale mam też inne, które lubię. Są to np. kwiaty, które nawiązują do wcześniejszej mojej działalności, czyli filcowania wełną.

     

    K.O: Czy w sztuce najważniejszy jest talent?

     

    M.K: Talent jest pewnym nieodzownym elementem tego, co osiąga się w sztuce. Natomiast jest wiele innych czynników, które decydują o wartości  tworzonych dzieł. Wymieniłabym tu wpływ środowiska, pracę nad sobą i swoim warsztatem, naukę i doświadczenia płynące z obserwacji świata sztuki. Dzisiaj są przepiękne filmy o malarzach, o wielkich twórcach, ich życiu i tworzeniu. Są one ciekawie podaną  historią sztuki – uczą i inspirują.



     

    K.O: Gdyby musiała Pani wybrać swoich ulubionych artystów, kto by to był?

     

    M.K: No takim mistrzem, człowiekiem, który wniósł bardzo wiele do sztuki, ale też miał ogromny wpływ na rozwój cywilizacji, jest dla mnie Leonardo da Vinci. Twórca ten, jego wszechstronność  i doskonałość w wielu dziedzinach, nie tylko sztuki ale i nauki, fascynuje mnie. Jeśli chodzi o innych malarzy, jest ich całe mnóstwo, ponieważ w każdym znajduję coś innego, coś co mnie porusza i zachwyca.  Z polskich twórców to na pewno malarstwo Fałata, pejzaż namalowany wprost syntetycznie, miejscowo przesycony kolorem. To mnie w nim urzeka. Ostatnio byłam na wystawie Wyspiańskiego w Muzeum Krakowskim, no i powiem, że to też jest mistrz wszechstronny. Tworzył w różnych dziedzinach, malarstwo – pastel mistrzowski, i witraż, i rzeźba, i meblarstwo, tworzył też piórem. Wyspiański żył sztuką i jest dla mnie wzorem.

     

    K.O: Jakie są największe wady i zalety kariery artystycznej?

    W moim przypadku trudno mówić o „karierze”. To co robię jest pasją życia i nie nastawiam się na sukces. Zalety są… Największą wartością tworzenia  jest to, że można robić coś, co sprawia nam radość. Coś, co nas rozwija, co daje satysfakcję z tej pracy. Ale są też i wady. Te pasje są kosztowne i bardzo wymagające, często poszukujemy czegoś nieuchwytnego, rodzą się wątpliwości, pojawiają się trudne pytania.

     

    K.O: Czy pomysł na namalowanie obrazu to kwestia jakiś dłuższych rozmyślań, czy czasami wystarczy usiąść i wziąć pędzel do ręki?

     

    M.K: Myślę, że nie jest to takie na już, że siadam i maluję. Nawet jeżeli ktoś zadaje mi temat, że dzisiaj to malujemy pejzaż, czy dzisiaj malujemy martwą naturę. Na uczelni musiałam się dostosować do tego, bo dostawaliśmy tematy, ale interpretacja też była jakby zależna od nas, dowolna. Czasami noszę w sobie jakiś projekt, który chciałabym zrealizować, już go opracowuję w myślach czy na jakimś szkicu, próbuję go malować i wtedy okazuje się, że moja wizja nabiera całkiem innego wymiaru. W fotografii jest takie pojęcie bressonowskiego decydującego momentu – czyli uchwycenia ulotnej chwili - i zamknięcia go w malarskim kadrze. W materii malarstwa – to kwestia dłuższych przemyśleń i kontekstów.

    K.O: Na czym polega Pani działalność w  DUE TERRE?

     

    M.K: Jestem w Zarządzie Stowarzyszenia Polsko – Włoskiego ‘Due Terre”. Jedną z moich zachcianek, czy pasji, zawsze był język włoski, którego nie zdążyłam się wcześniej nauczyć. Od niedawna nadrabiam te braki na kursach językowych. Poznałam tam lektora, z którym wraz z Jolą Kuligowską – Woszczyną i Eweliną Wróblewską tworzyliśmy to Stowarzyszenie.

    Kamila Orłowska

    Uczennica I LO. Jej pasje to gra na saksofonie, psychologia, kultura japońska i podróże. Czas wolny chętnie spędza z herbatką, dobrą książką lub Netflixem.

    ZOBACZ WIĘCEJ

    Niezależny portal społeczności
    I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie