FELIETONY RECENZJE REPORTAŻE WIDEO WYWIADY AKTUALNOŚCI
RECENZJA
Życie jest teatrem
Lena Kaźmierczak
PODAJ
DALEJ

  • Ile jest w stanie poświęcić człowiek dla pieniędzy? Czy Hollywood to tak naprawdę “fabryka marzeń”, czy może wręcz odwrotnie? Jaka jest granica ludzkiej wytrzymałości? O tym możemy się przekonać w najnowszej sztuce częstochowskiego teatru - “Czyż nie dobija się koni?”. Był to jeden z najtrudniejszych do realizacji spektakli, jak twierdzi Magdalena Piekorz, reżyserka. Na scenie wystąpiło aż pięćdziesięciu aktorów, część z nich gościnnie, na czele ze znanym w naszej szkole Markiem Ślosarskim. Można było też usłyszeć muzykę wykonywaną przez znany i wielokrotnie nagradzany częstochowski zespół Five o’Clock Orchestra.

     

    Fabuła cofa nas do lat 30. ubiegłego wieku, do okresu Wielkiej Depresji, kiedy do Hollywood przybywają tysiące ludzi marzących o zmianie swojego losu. Wśród nich są główni bohaterowie – Gloria, która pragnie zostać aktorką oraz Robert, który wierzy, że uda mu się zrobić karierę jako reżyser. Zderzają się jednak z brutalną rzeczywistością, w której okazuje się, że życie nie jest tak idealne, jak sobie wyobrażali. Postanawiają więc wziąć udział w morderczym konkursie, którego uczestnicy mają tańczyć bez przerwy, aż na parkiecie pozostanie ostatnia, zwycięska para. Wygrana to tylko, a dla niektórych aż, tysiąc pięćset dolarów. Możemy tylko domyślać się, ile taka kwota musiała znaczyć dla uczestników, skoro zdecydowali się na takie poświęcenie.

     

    Wchodząc na spektakl, nie spodziewamy się, że z każdą chwilą będziemy z coraz większym przerażeniem patrzeć na rozgrywające się przed nami wydarzenia. Pierwsze sceny wskazują wręcz, że będzie to lekka, może nawet zabawna sztuka. Widzimy uśmiechnięte postacie, które wydają się świetnie bawić. Są pewni siebie i przede wszystkim wierzą w swoje szanse na wygraną. Im jednak dłużej towarzyszymy bohaterom, tym stajemy się coraz bardziej świadomi ich problemów. Na początku są drobne kłótnie, lęk przed przegraną, jednak z czasem wycieńczenie wpędza ich w obłęd czy odbija się tragicznie na ich zdrowiu.

     

    U widza pojawiają się pytania – ile nieprzerwanego wysiłku może wytrzymać człowiek? Początkowo udział w konkursie wydaje się nieracjonalny, kiedy jednak bliżej poznajemy bohaterów, zaczynamy ich rozumieć czy im współczuć, ale mimo tego nie możemy oderwać wzroku od makabrycznych wydarzeń. Każda para przybyła do Hollywood w poszukiwaniu szczęścia, które okazało się być tylko złudą. Dla niektórych jest to jedyna szansa na poprawę swojego losu i ucieczkę od biedy.

     

    Sztuka jest przede wszystkim szokująca. Oglądając, jesteśmy coraz bardziej zdumieni, do czego zdolny jest człowiek i ile może wytrzymać. To nie jest spektakl, na który można iść dla relaksu – zmusza nas on do zastanowienia się nad społeczeństwem i samym sobą. Widz czuje się, jakby wrzucono go w sam środek wydarzeń i jakby w pewnym momencie przestawał być biernym obserwatorem. Cała akcja przypomina swego rodzaju reality show, i tak też traktują ją obserwatorzy, dla których jest to niewinna zabawa. Nawet prowadzący Ricky próbuje wywołać takie wrażenie, organizując publiczny ślub czy kradnąc sukienkę jednej z uczestniczek, jednak z czasem zaczyna się to przemieniać w swego rodzaju danse macabre.

     

    Należy również docenić scenografię teatralną, która dopracowana jest w każdym szczególe. Widz ma wrażenie, jakby sam znalazł się wraz z bohaterami na plaży w Los Angeles, razem z Robertem i Glorią oglądał zachód słońca czy też znajdował się na parkiecie wśród tańczących par. Idealnie oddany jest także klimat lat 30., zarówno w otoczeniu, jak i w strojach bohaterów.

     

    Zakończenie pozostawia widza w jeszcze większym szoku. Wychodząc z teatru, możemy się tylko zastanawiać, ile warte jest ludzkie życie w obliczu walki o przetrwanie i do czego zdolny jest człowiek. Nie jest łatwo zapomnieć o tym, co zobaczyliśmy na scenie. Zdecydowanie może to zmienić nasze spojrzenie na świat, siebie i drugiego człowieka. Czy warto? Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych sztuk wystawianych w częstochowskim teatrze, które miałam szansę zobaczyć. Może też świadczyć o tym fakt, że sale wciąż są pełne, mimo iż premiera odbyła się prawie trzy miesiące temu. Jest to jednak coś, co trzeba zobaczyć na własne oczy i przeżyć samemu, tak, aby zrozumieć prawdziwie ciemne strony człowieka.


    Niezależny portal społeczności
    I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie