FELIETONY RECENZJE REPORTAŻE WIDEO WYWIADY AKTUALNOŚCI
REPORTAŻ
Tygodniowe wyzwanie - medytacja
Ewelina Kozłowska
PODAJ
DALEJ

  • Medytacja. Wielu utożsamia ją z siedzeniem po turecku, zamknięciem oczu i wydawaniem dziwnych dźwięków. Również jako przymiot buddyjskich mnichów, odłączenie umysłu od ciała i całkowitą izolacją od otoczenia. Nie jest to bardzo mylny pogląd, jednak niepoprawnie jest postrzegać medytację jako coś specyficznego, możliwego do osiągnięcia tylko w specjalnych warunkach czy przez konkretne osoby. Medytacja to po prostu moment, gdy możemy zapomnieć o tym wszystkim, co nas otacza i zaprząta nasze myśli, pozwala nam skupić się na swoim wnętrzu (rodzajów jak i celów medytacji jest jednak wiele). Coraz częściej ludzie próbują wdrożyć praktykę medytacji w swoje życie. I ja miałam okazję doświadczyć krótkiej przygody z nią związanej.

     

    Moja styczność z medytacją była w zasadzie niewielka. Miałam jednak parę podejść w przeszłości, tylko że szybko się zniechęcałam - wydaje mi się, że przyczyną było niedostateczne zgłębienie tematu i poddawanie się po nieudanych próbach. Gdy dowiedziałam się, że otrzymałam od naczelnej do zrealizowania wyzwanie byłam nastawiona dość entuzjastycznie. Na czym polegał? Założeniem było, iż codziennie rano przez siedem dni będę medytować. Pomóc w tym miała mi aplikacja Headspace, którą, jak sądzę, kojarzy wiele osób - choćby z reklam. Później musiałam wykonać notatki z każdego dnia i zapisać własne refleksje. Pomyślałam, że świetnie się składa, bo będę mogła spróbować medytacji, czegoś co chciałam zrobić już od dłuższego czasu, ale jakoś nie mogłam się zebrać. Poza tym lubię robić nowe rzeczy, więc czemu nie?

     

    Pierwszy kryzys przyszedł w poniedziałek rano. Że jak to, muszę wstać wcześniej? Dla osoby, która wybitnie kocha spanie i każda chwila przy porannym szykowaniu się do wyjścia jest naprawdę cenna, wstanie wcześniej tylko po to, aby siedzieć 15 minut i skupiać się na swoim umyśle wydawało się wręcz absurdalne. Stokroć bardziej wolałabym skupić się na przewracaniu z jednego boku na drugi. Ale stwierdziłam, że nie poddam się przecież pierwszego dnia!

     

    Włączyłam wcześniej zainstalowaną aplikację i wybrałam na dzień pierwszy pakiet Work and productivity. I tu chciałabym zatrzymać się na chwilę przy Headspace. Jako, że apka była moim głównym wsparciem przy przeprowadzeniu tego wyzwania, sądzę, że ważne są także moje odczucia i spostrzeżenia co do niej. Po uruchomieniu aplikacji decydujemy na czym chcielibyśmy się skupić w swojej medytacji, wybieramy odpowiedni pakiet - czy to zredukowanie stresu czy poprawa produktywności, opcji jest wiele. Niestety, tylko pierwsze nagranie z każdego pakietu jest bezpłatne, żeby kontynuować daną serię musimy już zapłacić. Wydaje się to całkiem zrozumiałe, gdyż jakość wykonania aplikacji i profesjonalne podejście do tematu są naprawdę dużą zaletą. Oprócz płatnych sesji mamy także możliwość wybrania wielu darmowych opcji, więc jeżeli ktoś się wkręci i będzie chciał kontynuować to myślę, że jak najbardziej warto.

     

    Moim zdaniem największym minusem jest fakt, że nagrania są w całości po angielsku, z możliwością zmiany języka jedynie na niemiecki. Osoby, które posługują się angielskim w miarę komunikatywnie, będą w stanie zrozumieć ogólny sens, jednakże uważam, że o wiele bardziej komfortowe byłoby mieć całkowitą świadomość odnośnie rad i sposobu przebiegu każdej sesji. Skupianie się na wyłapywaniu słówek czy zrozumieniu może mijać się tak naprawdę z celem medytacji, bo powinniśmy przywiązywać uwagę do czegoś innego. Osobiście i ja momentami miałam problem z niektórymi słówkami, ale zawsze jest to jakaś motywacja do zwiększania swoich umiejętności językowych. Myślę jednak, że sama aplikacja jest bardzo pomocna, zwłaszcza jeżeli jesteśmy początkujący i nie wiemy jak zacząć. Nie twierdzę, że bez niej nie dalibyśmy sobie rady, lecz ewidentnie pomaga i przede wszystkim jest wygodna, przejrzysta i co nietrudno dostrzec - bardzo estetyczna i ładnie dopracowana.

     

    Wracając do pierwszej sesji - nałożyłam słuchawki, usiadłam wygodnie i uruchomiłam pierwsze nagranie, ciekawa co mnie czeka. Po włączeniu spotkał mnie męski, miły i spokojny głos, który opowiedział o założeniach i przebiegu. Wprowadził mnie we wszystko, towarzyszył przez cały czas, udzielając wskazówek lub nakierowując na odpowiednie tory. Pierwsza medytacja była dla mnie zaskakującym doświadczeniem. Nie wiem, czy to zasługa tego, że zaczęłam ją rano i miałam dość świeży umysł czy po prostu instrukcje były bardzo przejrzyste, ale nie miałam problemu z zachowaniem skupienia. Przez 15 minut stosowałam technikę wyłapywania myśli - pozwalałam sobie myśleć o rzeczach, które przychodziły mi do głowy, a potem po prostu je opuszczałam. Dużo osób bowiem sądzi, że medytacja to całkowite wykluczenie myślenia, tutaj jednak starałam się spokojnie wypracować umiejętność opanowywania własnego umysłu, kontroli nad tym co się w nim dzieje i notowanie tego. Co mnie pozytywnie zaskoczyło to to, iż faktycznie potrafiłam skupić się jedynie na swoim umyśle, odcinając od otoczenia. Oczywiście mój pierwszy razy nie był idealny, bo medytacja to również ćwiczenie umysłu, coś, co trzeba powtarzać.

     

    Kolejne dni były dla mnie zdecydowanie trudniejsze, ponieważ mocno się przeziębiłam. Skutkowało to tym, że dodatkowymi rzeczami, o których musiałam na chwilę zapomnieć, stały się uporczywy kaszel i cieknący nos. Jednak zauważyłam, że z każdym dniem mimo różnych komplikacji szło mi lepiej, potrafiłam skupić się w coraz trudniejszych warunkach. Raz nawet spróbowałam medytacji w dość głośnym autobusie. Były momenty, gdy skupienie przychodziło mi z większym wysiłkiem. Często także miałam wrażenie, że robię coś nie tak, może źle stosuję się do zaleceń, nie rozumiem ich. Kiedy jednak wychodziłam ze stanu skupienia, bo zaczęłam rejestrować różne bodźce zewnętrzne, przykładowo jakieś dźwięki - zdawałam sobie sprawę, że właśnie przed chwilą o tym wszystkim zapomniałam, siedząc tylko w swoim umyśle, a nie myśląc o otoczeniu. Chociaż nie codziennie chciało mi się siadać i wykonywać to wyzwanie, jednak po zakończeniu sesji byłam zadowolona, że jednak sobie nie odpuściłam. Stawałam się po nich bardziej produktywna.

     

    Zastanawiałam się, co mogło mi dać to wyzwanie jeszcze zanim je rozpoczęłam. Z pewnością miało sprawdzić wpływ codziennej medytacji na moje życie, musiałam opisać odczucia z nim związane. Podsumowując - nie mogę powiedzieć, że ten tydzień był tygodniem przełomowym w moim życiu. Na podstawie jednak tych kilku dni jestem w stanie zauważyć małe rzeczy, które dostrzegłam po rozpoczęciu codziennych sesji medytacji. Na pewno potrafiłam częściej wrócić do skupienia się na tym, czym obecnie się zajmowałam. Ponadto już samo zaczęcie dnia od medytacji, chwili zatrzymania się w swoich obowiązkach skutkowało uporządkowaniem dalszych czynności, nadaniu rytmu całemu dniowi. Stało się to taką moją rutyną: wstanie, medytacja, ubranie się i tak dalej. Dzięki niej często miałam lepszy nastrój, dostarczała mi pozytywnej energii na cały dzień oraz co ciekawe - redukowała stres. Zdecydowanie uspokajająco działał na mnie łagodny głos lektora. Chwila oddechu od wszystkiego wokół i samotne spędzenie czasu tylko ze sobą, we własnej głowie - było to czymś niesamowicie uspokajającym. W czasach, gdy wszyscy pędzą i nie mają czasu na takie małe a jednak istotne rzeczy, jak chwila autorefleksji, naprawdę przyjemnie jest na chwilę od tego odpocząć. Ciekawym staje się dla mnie, że nie potrafimy znaleźć nawet piętnastu minut na posiedzenie w ciszy, a co chyba dziś najtrudniejsze - nicnierobienie. Musimy działać, nawet idąc ulicą często słuchamy muzyki, sprawdzamy coś na telefonie - nie możemy wytrzymać bezczynności, a jednocześnie trudno nam skupić się na jednej wykonywanej rzeczy.

     

    Uważam, że podczas medytacji możemy rozbudowywać siebie na wielu różnych płaszczyznach, również w zależności od tego, co chcemy osiągnąć i jaki cel nam przyświeca. Tydzień ten był dla mnie bardzo ciekawą przygodą, którą zamierzam dalej kontynuować, próbując nowych technik i sposobów, czy to z aplikacją czy bez. Wszystkie opisane odczucia są tylko moim subiektywnym spojrzeniem, które zanotowałam na podstawie własnych przeżyć. Zachęcam jednak do własnego zdobycia takich doświadczeń. Znajdź 5, 10 czy 15 minut i zrób to dla siebie. Jak sądzisz, co medytacja może dać Tobie?


    Niezależny portal społeczności
    I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie