FELIETONY RECENZJE REPORTAŻE WIDEO WYWIADY AKTUALNOŚCI
FELIETON
Dlaczego uczymy się historii?
Natalia Baron
PODAJ
DALEJ

  • Niejednemu uczniowi, nawet humaniście, podobne pytanie przemknęło przez myśl prędzej czy później podczas kroczenia krętymi ścieżkami szkolnej edukacji (najprawdopodobniej w trakcie zakuwania na kolejny sprawdzian) i prawdę mówiąc, w żadnym wypadku się podobnemu zjawisku nie dziwię. Im bliżej bowiem historii współczesnej, tym więcej jest przecież do nauczenia nazwisk, dat, miejsc i pojęć, które w wielu przypadkach mogą nam niewiele mówić i wkrótce o nich zapomnimy, ale z jakiegoś powodu musimy nie tylko znać, a najlepiej umieć cokolwiek o nich opowiedzieć. Zniechęcające? Tak. Pozbawione sensu? Niekoniecznie.

     

    Jestem zdania, że możliwe jest wyznaczenie trzech, nazwijmy to roboczo, gałęzi odchodzących od grubego, trochę spróchniałego pnia, który reprezentuje naukę historii.

     

    Pierwsza: historii uczę się dlatego, bo tego się ode mnie wymaga.


    Najprawdopodobniej tak (albo bardzo podobnie) brzmiałaby najpowszechniejsza odpowiedź, gdyby przeprowadzić wśród młodzieży ankietę pod takim tytułem, jak ten felieton. Ponownie, nie jestem tym ani trochę zdziwiona. Lekcje historii towarzyszą nam tak naprawdę od podstawówki do ostatniej klasy szkoły średniej; nawet jeśli nie decydujemy się na rozszerzenie, to przecież w zamian dostajemy „historię i społeczeństwo”. Możemy kręcić nosem, narzekać głośno, pod nosem lub wylewać żale na piśmie, ale ucieczki nie ma — co jakiś czas wypadałoby jednak zajrzeć do tego podręcznika i się zwyczajnie pouczyć na klasówkę czy odpowiedź ustną. Chociaż dla dobrej oceny.

     

    Druga: historii uczę się dlatego, bo się nią interesuję.


    Sam fakt „interesowania się historią” to temat dość obszerny; osobiście nie znam nikogo, w kogo kręgu zainteresowań znalazło się miejsce na całą historię ludzkości.


    Nauka w tym wydaniu wygląda inaczej, nie wynika z przykrego obowiązku, a z pasji, co czyni ją na pewno przyjemniejszą. Schody zaczynają się jednak wtedy, kiedy upatrzony przez nas temat albo nie jest poruszany w szkole wcale, albo jest potraktowany trochę po macoszemu, bardzo ogólnikowo. Jesteśmy wówczas zmuszeni przeszukiwać księgarnie, biblioteki i zasoby Internetu na własną rękę, co nie zawsze przynosi oczekiwane efekty i bywa zwyczajnie frustrujące albo kosztowne (wierzcie lub nie, ale niektóre pozycje potrafią osiągać naprawdę zawrotne ceny!). Jeśli jednak osiągamy swoisty sukces i stopniowo poszerzamy swoją wiedzę w wybranym zakresie, satysfakcja z samych siebie wynagradza często niełatwe poszukiwania; przy odrobinie szczęścia możemy też w ten sposób odnaleźć wspólny język z nauczycielem historii, co też jest całkiem niezłym benefitem.


    Co ciekawe, interesującą nas tematykę możemy odkryć w różnorakich okolicznościach. Dla przykładu: mnie do researchu o średniowiecznej Litwie i Giedyminowiczach zachęciły przygotowania do… pisanego roleplay o alternatywnej historii, zaciekawienie renesansową Florencją obudził we mnie serial kostiumowy, a do kupna serii książek o życiu w średniowieczu pchnęła mnie pisarska ambicja do napisania kiedyś porządnej opowieści osadzonej w świecie inspirowanym „ciemnymi wiekami”.

     

    I wreszcie trzecia: historii uczę się dlatego, by zrozumieć błędy przeszłości.


    Moim zdaniem to jest tak naprawdę esencja nauczania historii na praktycznie każdym etapie edukacji, chociaż jednocześnie nieodnosząca się do każdego tematu poruszanego na zajęciach; najistotniejsza z „gałęzi”, dlatego właśnie postanowiłam zostawić ją na sam koniec.


    Wszyscy znamy słowa pewnego nieznanego z imienia i nazwiska człowieka o tym, że „historia lubi się powtarzać”. Owszem, powtarzają się pewne mechanizmy, związki przyczynowo-skutkowe. Powodu można doszukiwać się przede wszystkim w człowieku, bo to właśnie on tworzy dzieje, a dokładniej mówiąc — w ludzkiej naturze, która zdaje się w dużej mierze niezmieniona w stosunku do minionych tysiącleci. Jak stwierdził dawno temu niemiecki filozof Georg Wilhelm Friedrich Hegel:

    Historia uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła.

     

    Może przyszedł najwyższy czas pokazać, że Hegel jednak się mylił i byśmy jako młode pokolenie pokierowali światem w lepszą przyszłość niż ta, do której na ten moment zmierza z historią świata jako wykazem błędów, jakich nie powinniśmy popełniać...?  


    Niezależny portal społeczności
    I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie