FELIETONY RECENZJE REPORTAŻE WIDEO WYWIADY AKTUALNOŚCI
REPORTAŻ
Tygodniowe wyzwanie - pobudka
Paulina Massopust
PODAJ
DALEJ

  • Każdy, kto mnie zna, wie, że ciągle narzekam na brak czasu. Nie było to dla nikogo zaskoczeniem, kiedy to właśnie ja zostałam wyznaczona do tego wyzwania – przez tydzień mam wstawać godzinę wcześniej. W ciągu zaoszczędzonej godziny mam wykonywać część obowiązków, które normalnie wykonałabym po południu. Wydaje się łatwe. Każdy, kto mnie zna, wie również, że uwielbiam spać. Długo. Czy to będzie przeszkodą? Zobaczymy!

     

    Dzień 1.: Poprzedniego wieczoru (tak naprawdę o drugiej w nocy) ustawiłam budzik na siódmą rano. Drzemkę wciskałam aż do ósmej. Później zmusiłam się do wstania, by zrobić śniadanie. Zjadłam je w łóżku  i poddałam się – poszłam spać. Finalnie obudziłam się o jedenastej i znów nie wyrobiłam się w czasie. Pierwszy dzień – porażka!

     

    Dzień 2.: Tym razem to technologia zawiodła i budzik nie zadzwonił. Na szczęście obudziłam się sama i miałam chociaż dodatkowe dwadzieścia minut czasu. Co prawda nie idę zgodnie z planem, ale to już chyba pierwszy postęp, prawda? Nie zdążyłam zrobić niczego spektakularnego, ale chociaż nie szykowałam się w popłochu – zdążyłam na spokojnie zjeść śniadanie, posprzątać po sobie kuchnię, a także znalazłam czas na lekki makijaż. Może nie odjęłam sobie obowiązków, ale uniknęłam stresu z samego rana, który na pewno negatywnie wpłynąłby na resztę mojego dnia. Jutro postaram się bardziej!

     

    Dzień 3.: Nareszcie udało mi się wstać wcześniej. Obudziłam się po siódmej, ale zanim zjadłam śniadanie i względnie przywróciłam się do życia, była już mniej więcej ósma. Na dziewiątą umówiona byłam do lekarza, dlatego w ciągu tej wolnej godziny posprzątałam pokój i zaczęłam pisać esej na konkurs. Kiedy wróciłam do domu, mogłam spokojnie kontynuować pisanie, zatem miałam trochę mniej pracy. Dzisiejszy dzień – na plus!

     

    Dzień 4.: Wstać z łóżka było dziś potwornie ciężko. Pół godziny po czasie, ale jakoś dałam radę. Próbowałam pisać esej i miałam nadzieję, że będzie to ostatnie podejście do tego ciężkiego zadania. Niestety nie napisałam ani słowa, a cały dzień był bardzo rozbity. Zdecydowanie nie byłam produktywna.

     

    Dzień 5.: Dzisiejszy poranek poświęciłam właściwie w całości na dekorowanie pisanek. Od siódmej rano krzątałyśmy się z mamą po kuchni, gotując wosk i malując wzorki na jajkach. Przez święta obowiązków jest zdecydowanie mniej, więc niezbyt dużo się dzieje.

     

    Dzień 6.: Nie miałam zamiaru zrywać się o świcie w święta, ale wstałam trochę wcześniej, by nie spóźnić się na wielkanocne śniadanie, jak to zazwyczaj u mnie bywa.

     

    Dzień 7.: Ostatni dzień wyzwania. Obudziłam się wyjątkowo wcześnie, bo przed ósmą, ale w zasadzie i tak nie miałam, co robić. Skończyło się na tym, że do południa oglądałam serial.

     

    Podsumowując moje wyzwanie – było ciężko. Chyba nie podołałam mu w całości. Czy mam zamiar teraz wstawać wcześnie? Absolutnie nie w dni szkolne, za to w weekendy postaram się nie spać dłużej niż do dziewiątej. Nie bez powodu mówi się, że człowiek najbardziej produktywny jest w godzinach porannych – praca zdecydowanie szła mi wtedy szybciej. Mam nadzieję, że teraz moi znajomi trochę odetchną, bo nie będą musieli tyle słuchać o tym, że nie wyrabiam się w czasie.

    Paulina Massopust

    Chociaż wiecznie narzeka na brak czasu, zawsze znajduje go dla rodziny i przyjaciół. Uwielbia pisać i robić głupie miny. Interesuje się mediami, dziennikarstwem i muzyką. Jest największą fanką programu Gogglebox oraz Wyspy Totalnej Porażki.

    ZOBACZ WIĘCEJ

    Niezależny portal społeczności
    I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie