FELIETONY RECENZJE REPORTAŻE WIDEO WYWIADY AKTUALNOŚCI
RECENZJA
Ewolucja cyrku
Dominika Stanior
PODAJ
DALEJ

  • Obskurne namioty, dzikie zwierzęta i towarzyszący im zapach, tłumy małych dzieci (i wyraźnie znudzonych, lecz z konieczności towarzyszących dorosłych) oraz wata cukrowa. Tak właśnie w mojej pamięci zapisało się wyobrażenie cyrku. Po jednorazowym zetknięciu się z tą formą rozrywki moje zainteresowanie nią znacznie spadło i długo utrzymywało się na niskim poziomie… aż do niedawna. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o Cirque du Soleil wiedziałam, że realizacje tej grupy z pewnością nie przypominają tego, z czym zetknęłam się będąc małym brzdącem. O tegorocznym spektaklu przypomniała mi pani profesor Kociołek, rekomendując wcześniejszy występ. Zainteresowana formą cyrku na miarę naszych czasów, 7 marca 2019 roku w arenie Tauron doświadczyłam najbardziej unikatowego widowiska, z jakim miałam okazję się spotkać.

     

    Cirque du Soleil to międzynarodowa grupa, składająca się z kilkuset akrobatów. Artyści od lat podróżują po świecie, ciesząc oczy publiki swoimi inscenizacjami. W tym roku pojawili się w Polsce z produkcją Toruk – pierwszy lot, inspirowaną filmowym dziełem Jamesa Camerona „Avatar”.

     

    Show łączy w sobie wiele elementów. Częściowo stanowi ono segment teatru – choć na cały występ przypada zaledwie kilka zdań, całość opiera się na osi fabularnej, prowadzonej przez narratora (który chętnie urządzał sobie przechadzki między trybunami krakowskiej areny). Widz zostaje więc wpleciony w trzymającą w napięciu historię. Choć sama intryga nie jest zbyt skomplikowana, z pewnością zagra na emocjach fanom filmu z mieszkańcami Pandory w roli głównej. Akcja przedstawienia eksponowana jest przez absolutnie zjawiskową scenografię, tworzoną w większości przy użyciu niemniej urzekających efektów specjalnych. Projekcje wyświetlane na scenie tworzyły równie piorunujące wrażenie, co elementy fizyczne, choćby takie jak tytułowy Toruk – smok, który ma pomóc głównym bohaterom ocalić swoją krainę. W parze z pięknymi obrazami szła bardzo emocjonalna, momentami wzruszająca ścieżka dźwiękowa, utrzymana w orientalnym charakterze. No i oczywiście, jak to w cyrku – akrobacje. Te zaś, tak różne i wykonywane przez wielu artystów jednocześnie, wprawiały w ogromne osłupienie. Sztuki w najróżniejszej formie – od klasycznych elementów gimnastyki, przez szarfy i powietrzne akrobacje, aż po ogromne latawce – sprawiały, że nie można było zdecydować się, na czym zatrzymać wzrok. Sama myśl o bogactwie form i barw, jakiego doświadczyłam przez dwie godziny trwania spektaklu, wciąż wprawia mnie w osłupienie.

     

    Jeśli myślicie, że zetknęliście się z każdą formą teatru, nawet szeroko pojętej kultury, a nie mieliście przy tym okazji poznać Cirque du Soleil -  najpewniej się mylicie. Niech więc nie zniechęca was droga do innego miasta, cena biletów czy niewygodne krzesełka sportowych aren – wszystko to zrekompensuje wam wspaniałe show, jakiego jeszcze nie widzieliście.


    Niezależny portal społeczności
    I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie